Informacja

Sprzedam kota Napoleona

Sprzedam kota Napoleona


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Sprzedam kota Napoleona-

Potrzebuję pomocy z niesamowitym kotkiem o imieniu Napoleon. Jest pięknym czarnoskórym z białymi i czarnymi, który ma dopiero 4 miesiące. Został zepsuty i jest w sklepie zoologicznym w szczerym polu. W swoim kojcu ma kuwetę, z której korzysta już od jakiegoś czasu, ale ostatnio wrzuciłem do niej trochę śmieci, bo jego kuweta robiła się bardzo kiepska. Kiedy w zeszły piątek poszedłem po śmieci, sklep powiedział, że nie będą sprzedawać śmieci, tylko żwirek dla kotów. Zadzwoniłem więc do weterynarza, który kazał mi zabrać Napoleona do domu, co zrobiłem. W sobotę wieczorem zabrałem Napoleona do gabinetu weterynarza, który kazał mi go wsadzić do garażu, gdzie było fajnie i przyjemnie. Był zupełnie sam, więc postawiłem go w kącie. Kiedy w niedzielny poranek poszedłem go wsadzić do garażu, był cały mokry. Pomyślałem, że to normalne, że kot zmoczy się w garażu, więc zostawiłem go tam do niedzieli wieczorem. Wróciłem do gabinetu mojego weterynarza i zabrałem go. Mój weterynarz powiedział, że Napoleon miał ZUM i zapytał, czy zabiorę go z powrotem do niej na antybiotyki. Powiedziałem jej tak. Wtedy dała mi kilka kocich antybiotyków, które powiedziała, że ​​mam mu dać wszystko na raz i że będzie musiała na chwilę wyjechać. W dniu, w którym mój weterynarz zostawił mnie samą, żebym dał Napoleonowi lekarstwo, miał atak. Kiedy wróciłem do domu po wyjściu mojego weterynarza, zauważyłem, że po prostu tam stał, ale wokół niego była woda i biegunka. Nawet nie odłożyłem jego jedzenia, po prostu stał i nie chciał jeść. W poniedziałek zabrałem go do gabinetu weterynarza, a oni powiedzieli, żeby dać mu po prostu 2-3 łyżeczki karmy dla kota, którą dali mi w niedzielę wieczorem, bo zjadł ją dzień wcześniej. Mój weterynarz powiedział, że to za dużo na raz i że powinnam go podawać stopniowo, zaczynając od pół łyżeczki. Zacząłem karmić go zaledwie połową łyżeczki przez dwa dni. Wydawało się, że dobrze się odżywia, ale nadal miał biegunkę. Powiedziałem weterynarzowi, że spróbuję zmieszać trochę bulionu z kurczaka z jego jedzeniem, aby wspomóc ten proces. Weterynarz poradził mi też, żebym trzymał Napoleona w domu, kiedy jego stan się poprawiał, bo nie chciała go wsadzać z powrotem do garażu. Za każdym razem, gdy wracałem do domu, próbowałem nakłonić Napoleona, żeby pojechał ze mną.

Napoleon z początku dobrze się odżywiał, a potem zaczął wymiotować. Coraz gorzej. Mój weterynarz nie uznał, że to coś poważnego, więc czekaliśmy, żeby zobaczyć, czy wyzdrowieje. Po kilku dniach był tak słaby, że nie mógł nawet wstać i wydawał się naprawdę zmęczony. Ciągle zabierałem go do weterynarza, a on powtarzał, żebym go więcej karmił. Wydawało się, że po prostu robi się coraz bardziej chory. Napoleon nie jadł dużo, ledwo przyjmował jedzenie. Mieszałem coraz więcej bulionu z kurczaka w jego jedzeniu, aby mu pomóc. Moja weterynarz nie chciała dać mi żadnych leków przeciw nudnościom, bo nie uważała, żeby było się czym martwić. Nie chciała też podawać mi żadnych leków przeciwbólowych, ponieważ nie sądziła, że ​​bardzo go boli.

Naprawdę chciałem polepszyć Napoleona i nie chciałem spuścić go z oczu. Kiedy koleżanki się skończyły, zauważyły, że nie je dużo, i chciały się z nim zobaczyć, więc powiedziałem im, że nie je i nie wiem, czy radzi sobie lepiej, czy nie. Naprawdę nie chciałem ich denerwować, więc zachowałem to w tajemnicy. Nie chciałem przyznać, że Napoleon nie jadł. Chciałem, żeby myśleli, że jest coraz lepszy.

Po kilku dniach Napoleon w końcu zaczął jeść trochę jedzenia. Po prostu ledwo jadł. Wciąż nie czułem, że mam się czym martwić. To było tak, jakby po prostu odpoczywał.

Okazało się, że Napoleon bardzo cierpiał. Powiedziałem weterynarzowi, że nie jadł dużo, ale nie powiedziała mi, że tak bardzo go boli. Powiedziała, że ​​nie odczuwał zbyt dużego bólu i po prostu nie jadł. Po prostu nie wiedziałam, czy znowu spuszczę go z oczu. Zaczął pokazywać mi oznaki słabości. Martwiłem się, bo Napoleon nie jadł i źle się czuł. Ciągle sobie powtarzałam, że po prostu nie jadł, i próbowałam sprawić, by moi przyjaciele myśleli, że mu się poprawia. Wiedziałem, że muszę się upewnić, że wrócił do domu cały i zdrowy.

Napoleon wciąż cierpiał i miał problemy z poruszaniem się. Miał problemy z chodzeniem i ciągle się przewracał. Pies mojej koleżanki był bardzo cierpliwy. Pozwolił mi zabrać Napoleona, żeby mógł po prostu za nami podążać. Martwiłem się, że Napoleon może zemdleć lub zwymiotować. Nadal trzymałem się smyczy Napoleona, bo nie chciałem go nigdzie puścić. Pies mojego przyjaciela również mówił mi, że Napoleon słabnie. Pies mojego przyjaciela powiedział, że powinienem chyba położyć Napoleona, żebym nie musiał się o niego martwić. Powiedziałem mu, że nie wiem, czy mogę to zrobić. Powiedziałem mu, że nie sądzę, by Napoleonowi się to spodobało. Powiedział, że muszę zrobić to, co uważam za słuszne, i zawsze mogę zapytać Napoleona, czy chce przestać.

Właściciel Napoleona stał na moście nad rzeką Ohio. Zapytał, czy mógłby przejść. Powiedział mi, że nie chce się spóźnić na podróż. Powiedziałem mu, że to rozumiem i powiedziałem mu, że może przejść. Oddałem mu Napoleona, a on mi podziękował.

Właściciel Napoleona dał mi swoją wizytówkę i powiedział, że na pewno zadzwoni do mnie, jeśli Napoleon zachoruje lub zacznie działać.

Tej nocy nie mogłem zasnąć. Ciągle myślałem o Napoleonie. Źle się czułem z powodu obalenia Napoleona i czułem się źle, że nie mogłem pomóc Napoleonowi. Martwiłem się, co stanie się z Napoleonem. Wciąż miałam nadzieję, że nic mu nie jest. Chciałem wiedzieć, czy dotarł do domu cały i zdrowy. Martwiłem się o moich przyjaciół. Mieli wszystkie te kłopoty i martwiłem się o nich.

Napoleon zachorował i nie wyzdrowieje. Wiedziałem, że musi wrócić na farmę z innymi, ale chciałem go zabrać ze sobą. Nie mogłem zostawić przyjaciół.

Następnego ranka byłem trochę zdenerwowany. Bałem się, że mogę zostać złapany. Poczułem się lepiej, kiedy dotarłem do szkoły. Okazało się, że moi przyjaciele byli w porządku. Wszyscy inni wyglądali zdrowo. Zjedliśmy lunch, który zrobiła pani ze stołówki. Z ulgą stwierdziłem, że moi przyjaciele nie mają już żadnych problemów.

Kiedy wróciliśmy do domu, postanowiłem sprawdzić okolicę, w której przebywał Napoleon. Spojrzałem w dół rzędu wysokiej trawy i gęstych krzewów. Przejrzałem kilka gałęzi. Spojrzałem za drzewo. Wtedy to zobaczyłem. Byłem zszokowany i przestraszony.

Wiedziałem, że nie mogę zabrać ze sobą Napoleona i nie chciałem, żeby biegał sam. W okolicy było dużo bezpańskich psów, a Napoleon był mały. Widziałem, że próba sprowadzenia go z powrotem była zbyt niebezpieczna


Obejrzyj wideo: Napoleons Marshals: Bessières, Macdonald, Masséna. (Październik 2022).

Video, Sitemap-Video, Sitemap-Videos